Pages Menu
TwitterRssFacebook
 

Categories Menu

Posted by on Lis 10, 2020 in Biznes |

Wpływ koronawirusa na gospodarkę.

Wpływ koronawirusa na gospodarkę.

Koronawirus, a gospodarka – jest już tragicznie, czy tylko źle?

Pandemia koronawirusa od grudnia 2019 roku jest na ustach wszystkich. Choć rok temu nie wiedzieliśmy jak zmieni ona nasze życie, naszą przestrzeń, nasze życie zawodowe i całą gospodarkę. Teraz jej wpływ jest widoczny i pokazuje, na jak wiele płaszczyzn miała wpływ epidemia nowego wirusa.
Najbardziej dotkliwie odczuły to niektóre gałęzi gospodarki, choć są i takie, które w pewien sposób się rozwinęły.

PKB

Produkt krajowy brutto, jeden z podstawowych mierników, pokazujący stan danej gospodarki. Przez pandemię COVID-19 wszystkie państwa odczuły znaczny spadek tego wskaźnika.
W Polsce, w drugim kwartale 2020 roku, specjaliści odnotowali spadek PKB o 8,2%. Jest to najgorszy wynik w historii naszej gospodarki. Marnym pocieszeniem jest więc fakt, że prognozy zapowiadały jeszcze większy spadek.
Zwłaszcza, że już taki wystarczył, aby wiele przedsiębiorstw miało problemy z płynnością finansową. Więcej na kpmw.pl.

Bezrobocie

Gdy PKB spada, bezrobocie zwyżkuje. Tak można krótko określić statystyki z GUS. Główny Urząd Statystyczny odnotował bowiem, że od końca lutego do końca lipca przybyło aż 110 tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych . Trzeba przy tym zauważyć, że wakacje były czasem, gdy wiele osób znajdywało pracę choćby sezonową. W tym roku było to prawdopodobnie na mniejszą skalę, ale wciąż – wiele osób mogło znaleźć jakieś zajęcie choćby przy zbieraniu owoców.
Mimo to stopa bezrobocia wynosiła 6,1 procent.

Te branże stracą

Przez koronawirusa i obostrzenia z nim związane wiele branż traci główne źródła dochodu.
Wiele przyjęć, wesel, ślubów, chrzcin, komunii i innych uroczystości zostało odwołanych. W wyniku tego mocno odczują to przede wszystkim wszelkie domy weselne, czy restauracje głównie zorientowane na wynajem sali, czy hotele, w którym odbywały się wesela.
Pośrednio uderza to także w branżę kosmetyczną i fryzjerską . Wiele klientów bowiem nie musi już iść aby się uczesać i umalować na wesele. Także wiele zwykłych klientek, które cyklicznie robią na przykład paznokcie, czy wszelkie zabiegi postanowiło zrezygnować z tego, aby nie narażać się na zarażenie. Nie można też nie wspomnieć o tym, że podczas wiosennego lockdownu był okres, w którym zakłady fryzjerskie i kosmetyczne musiały zostać tymczasowo zamknięte.
Kolejna branża to ogólnie pojmowana gastronomia . Wszelkie bary, restauracje, kawiarnie, punkty gastronomiczne w galeriach, czyli wszelkie miejsca oferujące jedzenie na miejscu zostają ponownie zamykane. Pierwszy raz zostały zamknięte podczas wiosennego lockdownu, a teraz na jesieni ponownie muszą zatrzymać swoją działalność. Oczywiście, pozostaje im opcja jedzenia na wynos, jednak w takim przypadku wygrywa raczej pizza, czy kebab niż jedzenie z restauracji. Wiele miejsc nie oferuje więc jedzenia na wynos, bo nie było to opłacane wcześniej i nie jest dla nich żadną opcją teraz.
Ogólnie można też powiedzieć, że koronawirus mocno uderzył w małe przedsiębiorstwa, firmy i małe biznesy. Większość z nich bowiem nie ma na tyle funduszy, by przetrwać tak długi okres zastoju. Wiele z nich jest w fazie rozwoju, gdzie liczyło się każde zlecenie, a teraz jest ich coraz mniej w wielu branżach, jak pokazują liczne przykłady.

Epidemia okresem rozwoju?

Niektóre branże jednak, o dziwno, skorzystały ze zmian, jakie przyniosła pandemia.
Najjaskrawszym przykładem są oczywiście wszelkie firmy i zakłady produkujące maseczki, rękawiczki jednorazowe, fartuchy, przyłbice, czy płyny dezynfekujące.
Jednak nawet niepowiązane z medycyną branże zyskały. Jedną z nich są wszelkie przedsiębiorstwa i sklepy oferujące laptopy, komputery i inny sprzęt komputerowy oraz powiązany. Stanęliśmy bowiem w realiach życia „zdalnego”. Zdalne nauczanie, zdalna praca. Wzrosło więc zapotrzebowanie na lepszy sprzęt i to w dość szybkim tempie na dość długi czas.
Jak pokazują statystyki na dość równym poziomie utrzymuje się rynek samochodowy. Nie jest to co prawda porównywalne do popytu na sprzęt elektroniczny, ale zainteresowanie rynkiem aut nie spada.
Także branża spożywcza, przynajmniej jeśli chodzi o większe sklepy jest na razie stabilna. Ograniczenia co do ilości osób na sklepie nie spowodowały bowiem mniejszej ilości sprzedanych produktów. Po porostu teraz rzadkiej chodzimy do sklepu, ale jeśli w nim jesteśmy to robimy od razu większe zakupy.